Powrót i mała zapowiedź
No siemka
Chciałbym was poinformować, że już wróciłem. Mam dla was nawet opowieść z podróży, raczej nie fortunną dla mnie :d No więc tak:
17.09.08 5:xx, wychodzę z domu (ofc z rodzicami) i idziem do samochodu, po czym w drogę ruszamy ku Zachodniopomorskiemu województwie. Aż tu nagle w okolicach 6:00 samochodzika chuj trzasnął. No to pojechalim do mechanika (akurat bylim w Oleśnie), gdzie udało mi się wyspać i zmarnować 2,5h życia, gdzie i tak chuj zrobili. Na gazie dziad nie jechał, a na paliwie rżnął 2x więcej niż powinien. Pod górki wjeżdżalim z 3 minutki, na każdym skrzyżowaniu/rondzie/czerwonym świetle autko gasło i trzeba było je co chwile włączać. Ale jakoś sie nam udało XD
Dobra ta opowieść była żadna bo i tak nie miałem jak tego napisać ;d Większość drogi i tak spałem, tylko w powrocie co chwile grałem/słuchałem muzyki na fonie lub pomagałem tacie na trasie (mapa w rękach i jebudu ;d). No i takie tam, zrobiłem trochę fotek itp itd.
Ach, co do “małej zapowiedzi”, w niedalekiej przyszłości na blogu pojawi się galeria moich prac dzieł itp itd ;d
PS Doradźcie mi, czy robić konto na naszejklasie ? :d Moi kuzyni i wujkowie i koledzy i bratankowie i inni mają tam profil, fotki itp itd i nic złego im sie nie dzieje, choć w budzie mało kto się do tego przyznaje :s
Dzisiejsza przygoda i wyjazd
No to tak
Na początek chciałbym się z wami przywitać, albowiem to mój pierwszy post i jednocześnie blog.
Mam dla was śmieszną, a zarazem za niepokojącą mnie historię, która ni stąd ni zowąd przytrafiła mi się dziś, podczas powrotu ze szkoły do domu. Przejdźmy do rzeczy.
Wychodzę ze szkoły, wyciągam dość nową komórkę i wędruję do domu słuchając muzyczki. Tak właściwie dom mam z 400 metrów od budy więc trudno było by się zgubić. Ale oks, idę i nagle na lewy chodnik na którym szedłem przeszedł pewien facet. Wyglądał na niskiego, średnio zbudowanego kolesia któremu waliła z pyska kilkoma piwami. Coś tam mamrotał do mnie z czego zrozumiałem coś w tym stylu “Cześć” “Przejdziemy się trochę?” Widziałem, że gapił się na mojego SE w910i, więc szybkim zdecydowanym hamowaniem zatrzymałem się, a gdy mnie minął przeszedłem na drugą stronę. Koleś krzyczał “Nie uciekaj!” “Nie wezmę Ci telefonu”. Na te puste słowa z radością krzyknąłem do niego “Spierdalaj!”. Jego nastawienie trochę się zmieniło, tj. uśmiech na jego nieogolonej twarzy zniknął i trochę zmarszczył czoło jakby się wkurwił. Nie czekając na dalsze zrządzenia losu, będąc przy zakręcie skręciłem i pobiegłem do domciu
Pech trafił na mnie, bo w domu nikogo nie było -_-. No to pobiegałem trochę po Bytomiu, bo tam właśnie mieszkam, no i znalazłem mamę. Wziąłem kluczę i co się stało? Ten chuj stał w klatce, a matki w pobliżu nie było :s Ale go i tak wystawiłem, koleś wyleciał z klatki jakby miał nitro w dupie, uciekając pobiegłem na nasze podwórko bramą wjazdową. zamknąłem ją i wbiegłem do klatki. Ledwo zdążyłem zamknąć drzwi frontowe (w których wcześniej stał), dziad stawiał opór ale po chwili odszedł. Wbiłem na 3 piętro i zaliczyłem kolejną, tym razem nie typową drogę do domu
No tak, poezji koniec. Czas na dla niektórych miłą, dla innych złą wieść jaką jest mój wyjazd.
Tak jak już niektórzy z klasy wiedzą, że mój wujek zmarł, tak więc wyjeżdżam na jego pogrzeb w dniu 18.09.08 – 21.09.08 (tj. od czwartku do niedzieli). W szkole też mnie nie będzie, a jak coś to komcia czeka :> Jak ktoś nie ma lub nie pamięta mojego nr. to podaję wam: 518687142.
Może się zdarzyć, że na GG będę dostępny. Jeśli nie będę odpisywał po 1-2 wiadomościach, nie piszcie! To nie ja siedzę na kompie, być może to mój sąsiad (Pan Jacek, niektórzy go znają), który opiekuje się psem i domem gdy nas nie ma ;d
Peace.